http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,5593508,Jak_sie_wepchnac_do_po...
Jak się wepchnąć do pociągu?
Olga Cichocka, Artur Patalong
2008-08-15, ostatnia aktualizacja 2008-08-15 17:15
Urzędnicy zapewniają, że długość składu pociągu jest dostosowana do
liczby
podróżnych. Pasażerowie przeczą: - Wagonów jest za mało. Kto ma rację?
Małgorzata Szczanowicz często podróżuje pociągiem z Poznania do
Koszalina: -
Jest sezon letni, a kolej podstawia jeden skład! Pociągiem jadą setki
osób,
ludzie po drodze mdleją, sama byłam świadkiem zasłabnięcia chłopczyka. Z
powodu ścisku nie byliśmy w stanie nawet zaprowadzić go do toalety! Nic nie
dają rozmowy z konduktorem. Inny Czytelnik, Łukasz Szwarc, pisał niedawno
do
nas: - Od dwóch lat codziennie dojeżdżam z Buku do szkoły w Poznaniu. Kto
by
pomyślał, że można nie wsiąść do pociągu. Wszyscy stoją - jest gorzej
niż w
tramwajach!
Sprawdziliśmy te sygnały. Na dworcu głównym PKP w Poznaniu zapytaliśmy
kilku
podróżnych, jak im się jeździ pociągami. Dorota Kałużna (korzysta
regularnie
z przejazdów na trasie Poznań - Ostrów Wielkopolski): - Żeby usiąść w
pociągu, trzeba być na peronie co najmniej pół godziny przed odjazdem.
Podstawione są tylko trzy wagony, to mniej niż zwykle, a ludzi jest prawie
tyle samo co w roku akademickim!
Natalia Rybarczyk (jeździ na trasie Poznań - Wolsztyn): - Pomimo że kolej
podstawia pięć, czasem sześć wagonów, w pociągu i tak jest duży ścisk.
Zbigniew Kryś, dyrektor poznańskiej spółki PKP Przewozy Regionalne,
tłumaczy: - Od kilku lat organizatorem przewozów w Wielkopolsce jest Urząd
Marszałkowski. Zleca on w formie przetargu wykonywanie przewozów kolejowych.
I stawia warunki co do godzin i tras, a także zestawień składów. Ilość
wagonów w każdym z pociągów uzależniona jest od tzw. potokowania, czyli
badania liczby podróżnych na danej trasie. Zdajemy sobie sprawę z faktu,
że - podobnie jak w innych środkach komunikacji publicznej - nie zawsze
znajdą się miejsca siedzące dla wszystkich. Dodatkowo tę sytuację może
potęgować fakt wycieczek zorganizowanych, które często nie zgłaszają
planów
przejazdu większą grupą, a takich sytuacji nie jesteśmy w stanie
przewidzieć.
Urząd Marszałkowski niedawno zlecił zewnętrznej firmie badania potoków
podróżnych, niedawno otrzymał wyniki. - Po zapoznaniu się z nimi,
skonfrontujemy je ze skargami i będziemy mogli podjąć działania. Jeśli
zachodzi potrzeba, pracownicy Departamentu Transportu przeprowadzają
dodatkowe badania - obiecuje Henryk Szczefanowicz, zastępca dyrektora tegoż
departamentu w UM. I tłumaczy: - W obrębie aglomeracji poznańskiej na
niewielkich odcinkach występują potoki pasażerów przekraczające
dostępną w
pociągu liczbę miejsc siedzących. Poza tym, tego typu sytuacje potęguje
przebudowa poznańskiego węzła kolejowego, częste zmiany godzin kursowania
pociągów, a w konsekwencji inne rozłożenie potoków podróżnych na
poszczególne połączenia.
Szczefanowicz narzeka też na zachowanie podróżnych. - Nie wykorzystują
wolnych miejsc siedzących, np. na górnym pokładzie wagonów piętrowych i
tłoczą się w przedsionkach wagonów, uniemożliwiając innym swobodne
wsiadanie
i wysiadanie.
PKP i Urząd Marszałkowski proszą o zgłaszanie im problemów, na które
skarżą
się nasi Czytelnicy. Trzeba wówczas podać szczegółowe dane: godzinę
odjazdu
pociągu, na jakiej trasie kursuje, dzień, w którym nim podróżowano i o
jakim
problemie mowa. Ewentualne uwagi można kierować na adresy e-mail:
pr.poznanUSU...@pr.pkp.pl lub kolejUSU...@umww.pl.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań